~ Natanielle of Nightmare Murderess Dangerous Tigress...~powiedziałam, a pies spojrzał na mnie dziwnie, kolejny, który nie może zapamiętać mojego całego imienia!~ Natanielle... ~ westchnęłam, ale nie schowałam kłów, warczałam dalej.
~ Tu na tych terenach jest sfora ?
~ Tak, jest... wiatru pod nosem nie masz czy co ?!~prychnęłam.
~ No mam, ale dla pewności...
~ To zaprowadzić Cię do alfy czy będziesz tu tak stał ?
~ Idziemy... ~westchnął. Po rozmowie z Poety z Calem, suczka zwróciła się do mnie.
~ Oprowadzisz go, bo bardzo dobrze znasz te tereny, a ja niestety nie mam czasu...~powiedziała.
~ O matko... ~powiedziałam spoglądając na nowego psa.
<Cal?>
piątek, 1 kwietnia 2016
Od Mattu c.d Asami
Moje oczy były skierowane ku wyjątkowej suczce, uśmiechnąłem się delikatnie i przeniosłem wzrok na niebo. Położyłam się na trawie po czym radośnie turlałem, księżyc oświetlał nam całe te piękne miejsce.
- Lubisz pływać? - Zapytałem.
- Yyy... - Zamyśliła się. - W nocy? - Zapytała niepewnie.
Delikatnie kiwnąłem głową i pociągnąłem suczkę, poszła za mną nad jezioro, wbiegłem na pomost i spojrzałem na odbijający się w nim księżyc i mnie, Asami podeszła do mnie i również przyjrzała się swojemu odbiciu. Wziąłem rozpęd i wskoczyłem do wody ochlapując suczkę, gdy wynurzyłem się z wody wciągnąłem Asami do wody.
- Ja nie umiem pływać! - Krzyknęła.
Po tych słowach wystraszony wziąłem ją na grzbiet a łapami chwyciłem się mostu, skierowałem wzrok ku niej, suczka chytrze się uśmiechnęła.
- Kłamałaś? - Zapytałem z lekkim uśmiechem.
Przytaknęła lekko głową, a ja przewróciłem oczyma z uśmiechem.
- Mam nadzieję, że teraz ci wygodnie. - Zaśmiałem się.
<Asami?>
Od Flagtro c.d Suprise
Westchnąłem z nerwów gdy do moich uszu doszło pytanie suczki, która okazała się niezwykle waleczna, co mnie zaskoczyło.
- Ty jesteś tu już od dawna w sforze... kto to był ? - zapytała, patrząc na mnie swoimi szarymi, domagającymi się pytania, oczami.
- To jeden pies z Gangu Baddy'ego, Olaf... Przychodzi by płoszyć nam zwierzynę... - odparłem, lekko zirytowany tą sytuacją. Często się to zdarza, przez co zaczęło mi to działać na nerwy. Lecz zdenerwowanie ustąpiło zdziwieniu, jakie wywołała na mnie reakcja suczki.
- A to popierdoleniec! - zawarczała. Spojrzałem na nią zdziwiony. Rzadko się spotyka tak bojowo nastawione suczki, lecz na to zaśmiałem się tylko.
- Z czego się śmiejesz? - zapytała lekko oburzona, zerkając na mnie i przeszywając mnie szarymi oczami.
- Jeżeli chcesz, możemy teraz im porobić na złość... - zaproponowałem, patrząc z ukosa na szuczkę, widząc jak na jej pyszczku pojawia się pełen zadowolenia uśmiech a oczy są przepełnione zadowoloną złością, za to że może się odpłacić.
- To jak ? - zapytałem po raz kolejny.
Suprise ? ^^
- Ty jesteś tu już od dawna w sforze... kto to był ? - zapytała, patrząc na mnie swoimi szarymi, domagającymi się pytania, oczami.
- To jeden pies z Gangu Baddy'ego, Olaf... Przychodzi by płoszyć nam zwierzynę... - odparłem, lekko zirytowany tą sytuacją. Często się to zdarza, przez co zaczęło mi to działać na nerwy. Lecz zdenerwowanie ustąpiło zdziwieniu, jakie wywołała na mnie reakcja suczki.
- A to popierdoleniec! - zawarczała. Spojrzałem na nią zdziwiony. Rzadko się spotyka tak bojowo nastawione suczki, lecz na to zaśmiałem się tylko.
- Z czego się śmiejesz? - zapytała lekko oburzona, zerkając na mnie i przeszywając mnie szarymi oczami.
- Jeżeli chcesz, możemy teraz im porobić na złość... - zaproponowałem, patrząc z ukosa na szuczkę, widząc jak na jej pyszczku pojawia się pełen zadowolenia uśmiech a oczy są przepełnione zadowoloną złością, za to że może się odpłacić.
- To jak ? - zapytałem po raz kolejny.
Suprise ? ^^
Od Cala
Wciągnąłem powietrze i od razu wiedziałem, że w pobliżu znajduje się jakaś grupa psów. Z jednej strony, mogły być źle nastawione do obcych, a z drugiej strony, nie przekonam się, dopóki nie sprawdzę. W sumie, wolałbym się trzymać od gangów z daleka... A zwłaszcza po tym, jak mój brat Last Day dołączył do Gangu Trike. Z kolei Skate trzyma się z Gangiem Domowych Psów. Takie doszły do mnie informacje. I pewnie są prawdziwe, bo moje rodzeństwo było podatne na wpływy...
Wracając do terenów... Mam nadzieję, że to nie są jednego z Gangów. No ale cóż, do odważnych świat należy. Bezszelestnie wkroczyłem pomiędzy drzewa. Po kilku minutach zorientowałem się, że wokoło panuje bezwzględna cisza. Skupiłem się na jeszcze bardziej cichym chodzie, gdy coś na mnie skoczyło. Odepchnąłem napastnika i zbliżyłem się do niego z wystawionymi kłami. Wtedy mogłem przyjrzeć mu się bliżej. A raczej jej. Była to suczka. A ja trzymam się zasad i suczek nie biję. Cofnąłem się krok do tyłu i przyjrzałem suczce. Patrzyła na mnie złowrogo.
- I co się tak gapisz? - warknęła.
- Jeśli to ci przeszkadza, to nie będę tego robił. - odpowiedziałem spokojnie.
Chyba zaskoczył ją mój spokój, ale kontynuowałem:
- Jestem Callahan. Ale mów mi Cal. A ty...?
<Jakaś suczka?>
Wracając do terenów... Mam nadzieję, że to nie są jednego z Gangów. No ale cóż, do odważnych świat należy. Bezszelestnie wkroczyłem pomiędzy drzewa. Po kilku minutach zorientowałem się, że wokoło panuje bezwzględna cisza. Skupiłem się na jeszcze bardziej cichym chodzie, gdy coś na mnie skoczyło. Odepchnąłem napastnika i zbliżyłem się do niego z wystawionymi kłami. Wtedy mogłem przyjrzeć mu się bliżej. A raczej jej. Była to suczka. A ja trzymam się zasad i suczek nie biję. Cofnąłem się krok do tyłu i przyjrzałem suczce. Patrzyła na mnie złowrogo.
- I co się tak gapisz? - warknęła.
- Jeśli to ci przeszkadza, to nie będę tego robił. - odpowiedziałem spokojnie.
Chyba zaskoczył ją mój spokój, ale kontynuowałem:
- Jestem Callahan. Ale mów mi Cal. A ty...?
<Jakaś suczka?>
Od Neferti do Shay'a
Przechodząc przez Las Spokoju na terenach sfory FT, pomyślałam, jakże się moje życie ostatnio zmieniło... Kiedyś o nie drżałam, teraz byłam spokojna... O ile mnie można nazwać spokojną (xd). Nagle za drzewem mignął mi czyjś ogon. Dość krótki... Ostrożnie zbliżyłam się, a wtedy pies skoczył na mnie. W ostatniej chwili przeturlałam się w bok. Pies warknął, na co ja prychnęłam:
- Kim jesteś, że śmiesz mnie atakować?
- A co cię to obchodzi? - odparł. - Wiem tylko, że to tereny FT!
- Ach tak? Nie zaskoczyłeś mnie. I, dla twojej wiadomości, ja tam należę!
Rysy psa od razu złagodniały. Popatrzyłam na niego podejrzliwie. Był dość młody i zapewne rasowy.
- Jesteś stamtąd? - spytałam ostrożnie.
- Tak. - powiedział.
- Okey. A tak w ogóle, jestem Neferti.
<Shay?>
- Kim jesteś, że śmiesz mnie atakować?
- A co cię to obchodzi? - odparł. - Wiem tylko, że to tereny FT!
- Ach tak? Nie zaskoczyłeś mnie. I, dla twojej wiadomości, ja tam należę!
Rysy psa od razu złagodniały. Popatrzyłam na niego podejrzliwie. Był dość młody i zapewne rasowy.
- Jesteś stamtąd? - spytałam ostrożnie.
- Tak. - powiedział.
- Okey. A tak w ogóle, jestem Neferti.
<Shay?>
Od Asami c.d Mattu
Słońce, chyliło się ku zachodowi. Chmury zamiast różanego odcienia, przybrały smutną szarą barwę, jakby chciały się zlać także z ciemnym już niebem. Dzięki już ciemniejszemu niebu, można było dostrzec jedną pojedynczą gwiazdkę, która mimo swojej tymczasowej samotności, świeciła jasno. Jednak od patrzenia w górę oderwał mnie chrapliwy głos Mattu.
- Lubisz oglądać gwiazdy? - Zagadnął Mattu, nie spuszczając swoich jasnych oczu z także promieniejącej gwiazdy. Zerknęłam na niego, lecz znowu podniosłam głowę w górę, odpowiadając jednocześnie.
- Owszem - odparłam, wypuszczając po cichu powietrze z płuc, zaciągając się w zamian już późnym wieczornym powietrzem, które jest dla mnie bardzo przyjemne. Teraz poczułam na sobie czujny wzrok psa, który teraz popatrzył na mnie. Czując to, także mój wzrok skierował się na niego.
- To chodźmy - odparł i zgrabnym ruchem odwrócił się i zaczął znikać pośród drzew. Szybkim krokiem, dogoniłam go i zrównałam się z nim krokiem. Spojrzałam na niego kątem oka. Jego wątła postawa, kłóciła się z dumnym krokiem i z pewnością siebie jaką można było odczytać z jego oczu. Jego wyjątkowe złote oczy, świeciły niczym dwie świeczki w ciemności. Był znacznie wyższy ode mnie, lecz przestałam zwracać na to uwagi. Niebo już wyraźnie pociemniało, a z nim zaczęły pojawiać się pierwsze jasne migające gwiazdy. Po chwili marszu poprzez ciemny i chichy las, wyszliśmy na łąkę, gdzie nie było żadnych drzew. Jedynie gęsto porastał ją piękny, fioletowy wrzos, który idealnie komponował się z srebrnym blaskiem księżyca. Mattu, wszedł na łąkę, i usiadł na jej środku. Po chwili także już przy nim stałam obserwując migające gwiazdy. Nagle znudziło mnie siedzenie i położyłam się na plecach. Mattu, spojrzał na mnie, ale po chwili bez słowa także się położył.
- Mattu, nie wydaje ci się, że księżyc jest królem? A gwiazdy jego poddanymi? Od księżyca bije duma, jak i potęga a od gwiazd skromność, ale i jednocześnie piękno. Mimo to niektóre gwiazdy są już malutkie i migotają ostatkami sił ze świadomością, że gdy zgasną, już nigdy więcej nie rozjaśnią na ciemnym niebie. Mimo to emanuje od nich nadzieja - powiedziałam, melodyjnym tonem głosu. Poczułam na sobie wzrok Mattu, lecz moje oczy nadal były skierowane w niebo.
Mattu? ^^
- Lubisz oglądać gwiazdy? - Zagadnął Mattu, nie spuszczając swoich jasnych oczu z także promieniejącej gwiazdy. Zerknęłam na niego, lecz znowu podniosłam głowę w górę, odpowiadając jednocześnie.
- Owszem - odparłam, wypuszczając po cichu powietrze z płuc, zaciągając się w zamian już późnym wieczornym powietrzem, które jest dla mnie bardzo przyjemne. Teraz poczułam na sobie czujny wzrok psa, który teraz popatrzył na mnie. Czując to, także mój wzrok skierował się na niego.
- To chodźmy - odparł i zgrabnym ruchem odwrócił się i zaczął znikać pośród drzew. Szybkim krokiem, dogoniłam go i zrównałam się z nim krokiem. Spojrzałam na niego kątem oka. Jego wątła postawa, kłóciła się z dumnym krokiem i z pewnością siebie jaką można było odczytać z jego oczu. Jego wyjątkowe złote oczy, świeciły niczym dwie świeczki w ciemności. Był znacznie wyższy ode mnie, lecz przestałam zwracać na to uwagi. Niebo już wyraźnie pociemniało, a z nim zaczęły pojawiać się pierwsze jasne migające gwiazdy. Po chwili marszu poprzez ciemny i chichy las, wyszliśmy na łąkę, gdzie nie było żadnych drzew. Jedynie gęsto porastał ją piękny, fioletowy wrzos, który idealnie komponował się z srebrnym blaskiem księżyca. Mattu, wszedł na łąkę, i usiadł na jej środku. Po chwili także już przy nim stałam obserwując migające gwiazdy. Nagle znudziło mnie siedzenie i położyłam się na plecach. Mattu, spojrzał na mnie, ale po chwili bez słowa także się położył.
- Mattu, nie wydaje ci się, że księżyc jest królem? A gwiazdy jego poddanymi? Od księżyca bije duma, jak i potęga a od gwiazd skromność, ale i jednocześnie piękno. Mimo to niektóre gwiazdy są już malutkie i migotają ostatkami sił ze świadomością, że gdy zgasną, już nigdy więcej nie rozjaśnią na ciemnym niebie. Mimo to emanuje od nich nadzieja - powiedziałam, melodyjnym tonem głosu. Poczułam na sobie wzrok Mattu, lecz moje oczy nadal były skierowane w niebo.
Mattu? ^^
Cato!
Powitajmy nowego psa!
~~**Cato**~~
Pseudonim: Ogólnie rzecz biorąc nazywa się Matti Shadow Cato. Jednak przedstawia się jako Cato. Mało kto wie jak brzmi jego pełne imię.~~**Cato**~~
Płeć: Pies ♂
Wiek: 3 lata
Charakter: Cato to pogodny, dobry duch. Czasem bywa lekko chamski, ale zazwyczaj mawia tak w celu humorystycznym. Jest pomocny. Na pierwszym miejscu stawia innych, dopiero potem siebie. Dobry przyjaciel. Miły i czasem trochę szalony, ale potrafi się uspokoić. Umie wysłuchać i pomóc. Lubi czasem odciąć się od świata i pobyć trochę sam. Jest też romantykiem, czasem pisze wiersze. Jest inteligentny, lecz czasem trochę ciapowaty. Ma chroniczną sklerozę. Chce coś zrobić, idzie gdzieś i zapomina co chciał... Czasem ciężko mu zapamiętać imię innej postaci, z którą rozmawia. Ma za to znakomitą pamięć do szczegółów i dźwięków... Spore poczucie humoru to u niego podstawa. Wady? Czasem ufa nie tym co trzeba i czasem bywa pośmiewiskiem. Walczy w ostateczności, gdyż wierzy, że większość sporów można rozwiązać rozmową. Czasem ukrywa swoje negatywne uczucia jak smutek czy tęsknota pod maską wesołego i pomocnego Cato... Ma niewielu przyjaciół, którzy są mu bardzo bliscy. Kocha swoją rodzinę i przyjaciół i mógłby zrobić dla nich dosłownie wszystko. Ma czasem takie dni, że wieczorem nie potrafi się nawet uśmiechnąć. Patrzy wtedy w niebo i nie ma siły na cokolwiek, chociażby na płacz. Patrzy i myśli. Tak po prostu. Szanuje każdą suczkę, bez względu na to, jaka jest w stosunku do niego. Nie przeklina, a jeśli mu się zdarzy to jeśli jest naprawdę zły. Robi wszystko co w jego mocy by inni byli szczęśliwy, on uważa się za "nieistotne, malutkie chucherko". Potrafi okazywać miłość i jest ona właśnie jego marzeniem. Jeśli ktoś go zranił i nie przeprosi, Cato i tak mu odpuszcza i wybacza. Jeśli jednak ktoś zbyt bardzo go skrzywdzi, stara się zapomnieć o owej personie. Jest raczej uległy. Ogólnie to psiak o dobrym sercu. Słucha się serca, lecz dużą wagę przywiązuje też do swojego zdrowego rozsądku..
Motto:
"Czasem odnoszę wrażenie, że powinienem iść i igrać z burzą
W jakiś sposób po prostu nie chcę stać i czekać na cud...
Szukałem, żyłem
Dla dni jutrzejszych przez całe moje życie
Ostatnio
Chodziłem, chodziłem w kółko
Obserwując, oczekując na coś...
Obserwowałem, oczekiwałem
Pośród cieni na mój czas.."
Rodzina: Miał brata, który dawno temu go opuścił, jego rodzice nie żyją.
Aparycja:
- Rasa: Biały Owczarek Szwajcarski
- Umaszczenie: Biały. Biały niczym śnieg.
- Budowa: Jest szczupły, lekko kościsty. Jest też bardzo wysoki, wyższy od reszty owczarków... Ma długie łapy. Ma też długi, puchaty ogon, którym czasem z nudów lubi się bawić (proszę.. bez skojarzeń.. ;_; ) Duże stojące na czubku głowy uszy często dodają mu lekko szczeniackiego uroku. Co tu pisać... Typowy szwajcar.
- Oczy: Duże, okrągłe o ciemnobrązowej barwie.
- Znaki szczególne: Chyba raczej nie...
Dodatkowe Informacje: Nie należy do najzwinniejszych, lecz jest bardzo wytrzymały (zarówno fizycznie jak i psychicznie). Nie lubi zimy, uwielbia lato. Jest też trochę leniwy, ale to tylko czasami. Lubi spać, ale należy do rannych ptaszków.
Informacje o miłości: Heh... Zraniły już go 2 damy... Czasem inni myślą, że jest zakochany w swojej przyjaciółce Darkness, lecz jest ona tylko (lub też AŻ) "siostrą bliźniaczką po dwóch ojcach i matkach xd" Szuka, lecz nie wierzy, że jakakolwiek suczka by go zechciała.
Szczeniaki: Nie ma i uważa, że kiedyś chciałby zostać ojcem, lecz chce znaleźć miłość na całe swoje życie...
Stanowisko: Tropiciel
Głos: In The Shadows [The Rasmus]
Login:
- Doggi: Diana2001
- Howrse: Darkie
- Xat: Darkie
- GG: (zapytaj a MOŻE podam nr)
Subskrybuj:
Posty (Atom)