niedziela, 3 kwietnia 2016

Od Poety c.d Zośki

Zmierzyłam psa wzrokiem po czym spojrzałam na niebo.
- Faktycznie, zaraz będzie pół mrok. - Mruknęłam.
- Pół mrok? - Dopytał.
- Księżyc w pełni będzie. - Wyjaśniłam. - Na mnie już pora. - Dodałam.
Chwiejnym i szybkim krokiem oddaliłam się od psa, nadal przypominałam sobie sytuację w której on mnie goni i warczy na mnie, właściwie żaden członek nigdy takiego czegoś nie zrobił, co dawało mi do myślenia iż muszę być bardziej ostrożna, uważać z kim się zadaje i kto co robi.
~~Next day later**~~
Dzień przywitałam niezbyt miło gdyż z bólem, prawdopodobnie wczoraj uciekając przed psem potknęłam się gdzieś i łapa lekko ucierpiała, wyszłam z jaskini kuśtykając na lewą cicho westchnęłam i poszłam na polowanie, mimo wady upolowałam dorodnego królika, zjadłam niecałą połowę i resztę zostawiłam, usłyszałam ciche piszczenie, rozpoznałam je dość szybko, przede mną stanęła mała, drobna myszka.
- Caruu! - Uśmiechnęłam się schylając łeb a myszka usiadła pomiędzy moimi uszami.
Przede mną nagle stanął Zośka.
- Co to? - Zapytał.
- Caruu, mój mały przyjaciel.- Wyjaśniłam.
Pies cicho się zaśmiał, Caruu głośno westchnął udając tym samym zniesmaczonego zachowaniem psa.
- Z Caruu znamy się odkąd pomógł przypłynąć ze Szwecji. - Burknęłam.
Myszka radośnie kiwnęła głową w stronę roześmianego Zośki
<Zośka?>

Demo!

Nowy członek!
~~**Demo**~~
Imię: Demo 
Pseudonim: Demon
Płeć: Pies
Wiek: 2,5 roku
Charakter: Demo jest przede wszystkim szalony. Kocha zabawę i przede wszystkim...bieganie za piłką! Jest inteligentny i bardzo zwinny oraz szybki. Bardzo szybko się uczy i "pochłania" wiedzę. Lubi wodę i kocha pływać. Jest jednak jedna rzecz, której nie lubi...są to owady. Jest również trochę nietypowy, bo...lubi wspinać się po drzewie oraz skakać po skałkach. Uwielbia muzykę. Jest też wierny oraz czujny. Zrównoważony i powściągliwy. No i trochę tajemniczy...
Motto: "Nie patrz wstecz."
Rodzina: Nie zdążył ich poznać T.T
Aparycja: 

  • Rasa: Jest w typie Hovawart`a. 
  • Umaszczenie: Czarny 
  • Budowa: Szczupła 
  • Oczy: Miodowe 
  • Znaki szczególne: Za prawym uchem ma ranę po postrzeleniu *myśliwy pomylił go z młodym wilkiem*. 

Dodatkowe Informacje: Wszystko co powinniście wiedzieć znajduje się w jego charakterze.
Informacje o miłości: Szuka swojej drugiej połówki.
Szczeniaki: Nie ma.
Miejsce zamieszkania: ,,Mój dom tam, gdzie serce moje."
Stanowisko: DJ
Głos: Witamy cię w Polsce [ZBUKU]
Login: piorrek

Od Asami c.d Mattu

Udawanie, psa który nie umie pływać wyszło mi całkiem nie źle, choć taką role odgrywałam nigdy. Mattu, pomimo tego czego się spodziewałam, zaśmiał się tylko. Na to uśmiechnęłam się promiennie. Spojrzałam w górę. Niebo było zasiane gwiazdami a księżyc dawał jasne światło. Powinnam już wracać do miasta.
- Powinnam już wracać - odpowiedziałam. Mattu popatrzył na mnie z ciekawością.
- Gdzie mieszkasz? - zadał pytanie swoim chrapliwym głosem, do którego się już przyzwyczaiłam.
- W mieście, konkretnie to na sketparku - odparłam, mechanicznie.
- Może cię odprowadzę? - zapytał.
- Jeżeli chcesz - powiedziałam. Po chwili pies szedł już obok mnie. Sierść wyszła w większości, co dawało mi małą ulgę od zimna. Przez około 1 godzinę szliśmy przez las, a potem przeszliśmy pod dziurawym ogrodzeniem. Od razu poczułam zapach spalin, śmieci jak i innych psów. Prychnęłam, czując to.
- To nie daleko, chodźmy... - odparłam. Kiedy byliśmy już całkiem nie daleko, poczułam na sobie kilkanaście wzroków. Nie musiałam długo czekać kiedy się ujawnią. Z mroku wyłonił się przywódca miejscowego gangu Baddy. Westchnęłam na jego widok. Ten uśmiechną sie do mnie szarmancko, lecz od razu zbrzydła mu mina gdy zobaczył Mattu.
- Co tu robi samiec Alfa II, Mattu? - zapytał ze złością w głosie, - Asami, tylko nie mów że się z nim przyjaźnisz. Jestem od niego dużo lepszy... - powiedział podchodząc do mnie, na co tylko obnażyłam kły i warknęłam.
- Odsuń się! - krzyknęłam oburzona.

Mattu? Brak weny XD

sobota, 2 kwietnia 2016

Od Zośki cd Poety

Ta informacja mnie zaszokowała. Po prostu otworzyłem mordę i gapiłem się w Zoe jak w obrazek.
~ Co się tak gapisz ?! ~zawołała.~ A twoje imię to niby "normalne" ?
~ Em...no...chyba nie...~powiedziałem dalej zaszokowany.~ Ale...jak udaje Ci się dostarczyć do organizmu potrzebne składniki by być zdrowym ?!
~ No jakoś...
Chodziłem dookoła straganu i przyglądałem się dla Poety jak wsuwała owoce. Nagle pojawiły się jakieś psy. Widząc suczkę zaczęły śmiać się.
~ To pies ?! Chyba nie bo owoce jedzą tylko małpy ! ~krzyknął jeden w naszą stronę. Bez namysłu rzuciłem się ku temu większemu ode mnie psu. Zaatakowałem prosto w szyję i szybko zadałem śmierć. Dwa pozostałe psy uciekły wystraszone.
~ Zośka ?~zwróciła się do mnie Zoe. Ale w tym momencie nie podążałem rozumem, ale instynktem.
**************************************************
Pies wyszczerzył kły w stronę suczki i powoli się zbliżał w jej stronę. Bolała go rana zadana przez psa, którego zabił, a instynkt mówił: "Atakuj przyczynę bólu" jednak z niewiedzy co go boli, atakował wszystko. Suczka na pewno nie chciała skrzywdzić znajomego psa, więc zamiast odebrać wyzwanie do walki zaczęła uciekać. Biegła ile sił w nogach, czując za sobą oddech rozwścieczonego psa. Nagle zobaczyła wilczy dół i bez problemu go przeskoczyła, za to Zośka wpadł do środka. Szamotał się przez całą godzinę.
**************************************************
Rozejrzałem się dookoła.
~ Gdzie ja jestem ?! ~zdziwiłem się.
~ W wilczym dole...~zawołał ktoś z góry. Pies podniósł głowę, siedziała tam Zoe.~ Co Cię napadło ?!
~ Aaa...ale o czym mówisz ?
~ O tej twojej furii !
~ A... Coś we mnie siedzi... taki niekontrolowany nawyk, że jak zabije jednego psa to atakuje następnego. Poza tym ogarnia mnie złość jak widzę psy większe od siebie...więc muszę uważać...
~ Emm...Aha...
~ Dobra...a teraz... muszę stąd wyjść...~powiedziałem trochę do siebie. Wskoczyłem na ścianę dołu i złapałem się za korzeń, który wystawał z ziemi, a potem znowu się odbiłem i byłem już na górze. ~ To... może chodźmy do sfory... z ciemnia się...

<Poeta?>

Od Poety c.d Zośki

Spojrzałam chłodnym wzrokiem na wodę, zmieniłam od razu wyraz pyska na lodowaty.
- Nie dzisiaj. - Mruknęłam i odeszłam od jeziora kładąc się na trawie.
- Czemu? - Zapytał z chytrym uśmieszkiem.
- Nie pływam, jasne!? - Warknęłam głośno i agresywnie. - Nie wracajmy do tego tematu. - Dodałam i odwróciłam głowę w drugą stronę kładąc ją nerwowo na ziemię.
- Nie wiesz co tracisz. - Burknął i wskoczył z pomostu do wody.
Jego zabawa trwała jakiś czas, bawił się jak szczeniak z byle jakiej sznurówki, którą mógłby poszarpać. Sama nie wiem kiedy zasnęłam, nic mi się nie śniło, słyszałam że można kontrolować sny, w moim przypadku był to brak snów, kontrolowany brak, dawało mi to dużo spokoju i przespane noce, kiedy się obudziłam samca nie było w pobliżu, przeciągnęłam się, każdą kończynę mocno i dokładnie, otworzyłam paszczę i ziewnęłam, otrzepałam się i rozglądnęłam, zza drzewa wyszedł Zośka, był jeszcze mokry od wody, uśmiechnęłam się lekko i okrążyłam psa idąc przed siebie.
- Dokąd idziesz? - Zapytał lekko krzycząc.
- Nie powinno cię to interesować, jeśli jesteś taki ciekawski to idź za mną. - Odkrzyknęłam idąc wciąż przed siebie.
Minięte aleje, ścieżki, most acz w końcu doszliśmy do centrum miasta - rynku, nie było wcale tak późno, więc widniało tutaj dużo straganów, mięsne sklepy były otwarte, tak jak pizzerie, hot-dogernie, piekarnie. Postanowiłam znaleźć stragan z owocami, gdy w końcu udało mi się odnaleźć ów poszukiwany stragan, gwizdnęłam z niego trochę truskawek i poziomek. Zośka podbiegł do mnie.
- Owoce? - Zdziwił się.
- Gdy u nas ich brak, na straganach ich cała masa, są przywożone z innych krajów, wiadome. - Zaśmiałam się i zjadłam jedną z poziomek. - Ogólnie nie lubię mięsa, dlatego tak mało go jem. Jem żeby przetrwać. - Dodałam.
<Zośka?>

Od Surprise cd Flagtro

~ No pewnie! ~ zawołałam z entuzjazmem i już po chwili węszyłam w poszukiwaniu tamtych psów. Powoli zmierzaliśmy w stronę miasta. Słońce grzało grzbiety, a delikatny wiatr powiewał futrem. Nagle z za zakrętu wyskoczyło pięć psów, jednym z nich był Olaf. Po ich mitach można było stwierdzić, że dobrych intencji raczej nie miały.
~ Kogo my tu mamy...~ zaśmiał się jeden.
~ Bezpańskie kundle! ~ odpowiedział na pytanie pierwszego Olaf.
~ Co z nimi zrobimy Feliks ? ~ zapytał trzeci pies.
~ Tak trudno się domyślić?!  Zabijemy!  ~ zawołał pierwszy pies. Rasowe rzuciły się na nas. Dwa z nich, najsilniejsze walczyły z Flagtro, a trzy wzięły się za mnie. Walka była długa i męcząca, ale udało się złym psom mnie obezwładnić. Psy złapały mnie na kilka łańcuchów, które przyczepiły mi do szyji. Pchając naprowadzały w kierunku gdzie naszej sfory juz nie było. Mój towarzysz w tym czasie walczył z tą dwójką. Zostałam zaprowadzona do dziwnej ogromnej jamy w lesie poza granicami naszej sfory. Na podwyższeniu stał złoty pies.
~ Baddy!  ~ zawarczałam.
~ Dobrze, że ktoś mnie pamięta!  ~ zaśmiał się pies i coraz bardziej zbliżał się do mnie.~ Biedny kundel! ~ śmiał się ze mnie, a jego Gang z nim.~ Czas na twój koniec!
Pies rzucił się w moją stronę. Robiłam uniki ale byłam zakuta w łańcuch.
< Flagtro>

piątek, 1 kwietnia 2016

Od Cala c.d Natanielle

- Jakiś problem? - spytała Poeta uśmiechając się, po czym odwróciła się i odeszła.
Spojrzałem na suczkę spokojnie, po czym ruszyłem przed siebie. Po chwili Natanielle dogoniła mnie. Po kilku krokach przystanąłem i spojrzałem suczce w oczy.
- Jeśli nie chcesz, nie musisz mnie... ekhm... oprowadzać. Poradzę sobie. - powiedziałem.
- Ale... Muszę. Poeta tak powiedziała... No i ona jest alfą...
- Tak, jest. Ale ja jestem Alex..., to znaczy, Cal, i robię to co chcę. - miałem nadzieję, że suczka nie zauważyła mojej pomyłki. Na próżno.
- Alex...? Alexander? Tak? - podchwyciła. - Dlaczego?
- Długa historia.
- Taak... Każdy tak mówi. - prychnęła.
- Ty pewnie miałaś lekkie życie, co? - warknąłem. - Niech zgadnę, państwo podkładało ci jedzenie pod nos?
Nie wiedziałem, dlaczego tak ostro zareagowałem. na ogól byłem opanowany. Ale nie lubię mówić o mojej przeszłości. Natanielle chyba też nie, bo od razu się zjeżyła.

<Natanielle? Taka wena.. xdd>